O autorze
Mam „patchworkową” rodzinę, dorastającego syna i przemądrzałego psa. Jestem mezzosopranistką i przedstawicielką gatunku muzycznego classical-crossover, który polega na łączeniu operowego wokalu z popem, jazzem, rockiem, house’m itd. Na świecie robią to Sarah Brightman i Andrea Bocelli. Prowadzę małą firmę producencką. Nagrałam cztery płyty. Wyprodukowałam wiele koncertów (takich jak otwarcie festiwalu „Kręgi Sztuki” w Cieszynie w 2011 roku, czy koncert z okazji 600-lecia Katedry we Włocławku). Nagrałam z „włoskim Rubikiem” Amedeo Minghi hymn na beatyfikację Jana Pawła II pt. „Un uomo venuto da lontano”. Moje utwory można znaleźć na międzynarodowych składankach chilloutowych „Cafe Crishna”i „Hotel St. Tropez”.
W tym roku wszystko, co robię, związane jest z tango nuevo. Promuję z moimi muzykami najnowszą płytę pt. "Piazzolla. Show Me Your Tango" (wyszła pod koniec maja).

Acha! Pochodzę ze Strumienia na Śląsku Cieszyńskim, gdzie funkcjonują dwa wspaniałe chóry. Kocham też Wrocław, gdzie ukończyłam Akademię Muzyczną. Mieszkam w Warszawie. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki, spacerów z psem i… czarnej kawy

Bilety na koncert Zimermana wyprzedane w 10 minut!

własne
Dziś o 19.30 w Filharmonii Narodowej wystąpi Krystian Zimerman. Wykona koncert fortepianowy Witolda Lutosławskiego. Kilka dni temu odbyła się prawdziwa walka o bilety. To świetnie, że nie tylko bilety na Rihannę sprzedają się u nas jak świeże bułeczki.

Dzisiejszy recital to jedno z kilkunastu wydarzeń tegorocznej "Warszawskiej Jesieni". Dla mnie najważniejsze. W Roku Lutosławskiego nie mogło zabraknąć wśród utworów prezentowanych podczas festiwalu fascynującego koncertu, który Witold Lutosławski napisał specjalnie dla najsłynniejszego w świecie polskiego pianisty (pisał go przez dziesięć lat!). "Dziś, z perspektywy czasu widać, że jest to jeden z ostatnich wielkich koncertów fortepianowych całej literatury muzycznej" - mówił o utworze Zimerman w wywiadzie dla Polskiego Radia.



Nie było mnie na widowni "Warszawskiej Jesieni 1988", kiedy Zimerman po raz pierwszy w Polsce wykonał koncert fortepianowy Lutosławskiego. Miałam wtedy 18 lat i uczyłam się pilnie w szkole muzycznej w Cieszynie. Nie słyszałam go też na żywo w tym roku w dużych salach koncertowych Londynu czy Paryża. To wspaniałe, że po 25 latach od prawykonania, koncert zabrzmi ponownie w Warszawie.

Z pewnością jutro podzielę się wrażeniami!

Przy okazji przeglądania w internecie repertuaru "56. Warszawskiej Jesieni" natknęłam się na wiele głosów oburzenia melomanów, którzy nie zdołali dostać biletów na dzisiejszy koncert. Faktem jest, że Filharmonia Warszawska sprzedawała je w sposób inny niż zwykle - tylko w internecie. 16 września rano ruszyła sprzedaż internetowa. I po kilkunastu minutach ją wstrzymano. Bilety zostały wyprzedane. Dziś można znaleźć w sieci informacje wzburzonych internautów o tym, że wydarzenie zostało źle oznaczone, że trudno było się domyślić, że właśnie o nie chodzi, że nie można było przeładować strony itd. Faktem jest, że ja też się nie orientuję, ile biletów trafiło do sprzedaży. Mnie udało się je odkupić i to za niemałe pieniądze.



Szkoda, że wobec tak dużego zainteresowania, nie zorganizowano więcej koncertów mistrza - tak jak kilka lat temu. Cieszy mnie natomiast bardzo, że "emocje biletowe", które towarzyszą zwykle wydarzeniom sportowym albo wielkim koncertom popowym, przeniosły się w końcu w okolice sali filharmonicznej.

Może to znaczy, że nadciąga renesans muzyki kameralnej? Że ludzie mają przesyt hałasu, chaosu i popkulturowej kolorowej sieczki? Że rośnie w nas potrzeba chłonięcia czystych dźwięków i atmosfery, która sprzyja refleksji i duchowemu rozwojowi. Że coraz większa liczba ludzi docenia piękno, kunszt wykonania i ciężką pracę artystów. Że się rozwijamy i rosną nasze estetyczne potrzeby. Wspaniale...


PS Koncert niestety nie będzie transmitowany w Programie 2 Polskiego Radia. Krystian Zimerman nie wyraził zgody na rejestrowanie występu. Mam nadzieję, że nikt z publiczności nie włączy kamery w komórce i nie zacznie nagrywać, bo wówczas maestro może - tak jak niedawno w niemieckim Essen - wstać i opuścić salę.
Trwa ładowanie komentarzy...